PO PRZECIWNEJ STRONIE

Po przeciwnej stronie Pacyfiku, za Rowem Mariańskim, znajduje sie Płyta Filipińska Po­rusza się ona w kierunku Rowów Ryukyu Filipińskiego. Na południe od niej znajduje się Płyta Australijska. Porusza się ona w kie­runku północnym, rozrastając się w strefie ryftowej Grzbietu Antarktycznego. Mniej wy­raźna jest sytuacja na północnym skraju tej Ptyty> gdzie istnieją skomplikowane układy ro­wów. Płyta Australijska rozciąga się rów­nież na znacznym obszarze dna Oceanu Indyj­skiego. Skomplikowana jest również sytuacja w ba­senie Morza Śródziemnego. We wschodniej jego części istnieje szereg mikropłyt — Adria­tycka, Egejska, Turecka. Nie są one jednak zapewne „pełnowartościowymi” płytami w sen­sie tektoniki płyt, a tylko oddzielonymi od siebie, lecz mającymi bardzo ograniczone mo­żliwości ruchu fragmentami większej płyty. Nie dotyczy to jednak wszystkich małych płyt. Płyta Gorda na północno-wschodnim Pacyfiku porusza się na przykład niezależnie od płyt ją otaczających.

ROZRASTANIE SIĘ PŁYTY PACYFICZNEJ

Roz­rastanie się Płyty Pacyficznej następuje w strefie Grzbietu Wschodniopacyficznego i Antarktycznego. Grzbiet Wschodniopacyficzny rozciąga się od Płyty Antarktycznej do wy­brzeży Meksyku, gdzie wnika w głąb Zatoki Kalifornijskiej powodując odrywanie się Pół­wyspu Kalifornijskiego od kontynentu. Gra­nica płyty biegnie następnie długim systemem uskoków transformujących znanych pod na­zwą Uskoków Świętego Andrzeja. Przecina on Kalifornię i dochodzi do niewielkiego Grzbie­tu Gorda, połączonego z Grzbietem Juan de Fuca, leżącego już na wysokości Vancouver. Uskok transformujący łączy ten grzbiet z Ro­wem Aleuckim. Podobnie, na południowym brzegu płyty, uskok transformujący łączy po­łudniowy kraniec Rowu Hjort i Grzbiet An- tarktyczny. Rów Hjort połączony jest usko­kiem transformującym biegnącym przez Nową Zelandię z Rowem Kermadek-Tonga.Pouczające jest prześledzenie granicy płyty na plastycznej mapie Heezena i Tharp (rys. 1) i na mapie sejsmiczności Ziemi . Rowy oceaniczne i grzbiety są widoczne na tle rze­źby dna.

PRĘDKOŚĆ OPISANEGO RUCHU

Prędkość opisanego ruchu Dietz i Hess osza­cowali na 1 cm/rok. Ilustracją do proponowa­nego przez nich modelu może być opublikowa­ny o kilkanaście lat wcześniej rysunek Holme­sa . Na pewno więc Holmesowi należy się pierw- ) szeństwo, jeżeli brać pod uwagę sam pomysł. Jednak w nauce nie wystarczy mieć rację, | trzeba ją również udowodnić, a właśnie Dietz i Hess zrobili tu duży krok naprzód. Korzy- j stali oni z pomiarów ciepła przenikającego I z wnętrza Ziemi przez dno oceaniczne. Oka- ii zało się, że w strefie grzbietów oceanicznych j; strumień cieplny jest kilkakrotnie większy niż « na pozostałych obszarach dna. Rozwijająca się 1 geologia dna oceanicznego wskazywała ponad­to na względną jego „młodość”. Dietz suge, że liniowe anomalie magnetyczne nie- i przypadkowo są równoległe do osi ryftu.

Z DOKŁADNOŚCIĄ

Określenie z wystarczającą dokładnością tak ważnego parametru, jakim jest promień Ziemi w epokach minionych, nie jest obecnie możli­we. Pewne badania paleomagnetyczne wskazu­ją wprawdzie na stałość promienia, Carey wy­jaśnił to jednak również we wspomnianej wyżej hipotezie.Odmienne niż Heezen wnioski wyciągnęli dwaj uczeni amerykańscy: Robert Dietz w 1961 r. oraz — rok później — zasłużony dla oceanografii odkrywca gujotów, Harry H. Hess. Według nich ryfty są wynikiem prądu kon­wekcyjnego w płaszczu Ziemi. Podnosząca się z głębi płaszcza materia rozpływa się na boki wzdłuż ryftu, unosząc na sobie płyty litosfery. Część gorącej materii wciska się w szczelinę między rozsuwającymi się płytami i zastyga tam tworząc nowe fragmenty skorupy ocea­nicznej. W dalszym ciągu proces ten będziemy nazywać rozrastaniem dna ocea­nicznego. Niektórzy polscy autorzy używają terminu „rozszerzanie się dna oceanicznego”. Wydaje się jednak, że słowo „rozrastanie” lepiej od­daje charakter procesu tworzenia się nowej li­tosfery w strefie ryftowej.

ROZRASTANIE SIĘ ZIEMI

Rozrastanie się Ziemi wyjaśniałoby przyczy­ny powstania ryftów i ruchu kontynentów. Hipoteza ta ma jednak mnóstwo słabych stron. Nie tłumaczy ona procesu fałdowania warstw skalnych podczas orogenezy, następującego pod działaniem ściskających sił, które zgnia­tają osady geosynklinalne. Również dryf kon­tynentów przebiegał w sposób zbyt skompli­kowany, aby można było opisać go przez pro­ste oddalanie się kontynentów od siebie. Nie wyjaśnia ona też fizycznych przyczyn mogą­cych spowodować tak znaczny wzrost promienia I Ziemi.Obecne dane o paleopromieniu Ziemi ogra­niczają zmiany jego długości do wartości 0,8% w ciągu 400 min lat, tj. poniżej od 0,13 mm/rok.Wśród przyczyn powodujących ewentualne rozszerzanie się Ziemi wspomnieć należy, obok termicznego ogrzewania, również hipotezę an­gielskiego fizyka Paula Diraca o zmianach absolutnej wartości stałej grawitacyjnej. Teorie kosmogeniczne dopuszczają zmniejszanie się tej stałej o około 10_% rocznie.